Sylwester 2016/17 w Zamościu

Zamość – piękne miasto, chociaż jego zwiedzanie w okresie zimowym jest średnim pomysłem, ale i tak nie wyszło nam najgorzej, wręcz przeciwnie. Poniżej co udało nam się zobaczyć i przeżyć.

Opis Starego Miasta  w osobnej zakładce – Twierdza Zamość.

20161231_164142

Ewa i Bolo – Rynek Wielki w Zamościu kilka godzin przed imprezą sylwestrową (B).

wp_20170101_00_00_49_pro1

Sylwester 2016/17 na Starym Mieście w Zamościu (E).

Skąd pomysł wyjazdu do Zamościa?

Sam Zamość to od pewnego czasu bardzo urokliwe miasto, głównie dzięki staraniom byłego prezydenta miasta- pana Marcina Zamoyskiego (wszyscy mieszkańcy, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać, piali peany na jego cześć). Wcześniej przez wiele lat zaniedbany, teraz czaruje odnowionym Starym Miastem z ratuszem na Rynku Wielkim i kolorowymi kamieniczkami dookoła, a także odbudowaną częścią murów dawnej twierdzy. Jako, że mam dziwne upodobanie do Sienkiewicza, to opisane przez niego krótkie oblężenie Zamościa podczas potopu szwedzkiego zakorzeniło we mnie chęć obejrzenia dawnej twierdzy. Jednak były to plany na przyszłość. Tymczasem po świętach powiedziałam do Bolka, że ponieważ jestem w ciąży, to jest to nasz ostatni Sylwester, kiedy możemy poszaleć bez dziecka i tak w jeden dzień została podjęta decyzja o wyjeździe, żeby 3 dni później świętować koniec jednego i początek drugiego roku w Zamościu.

Przydatne informacje.

Starałam się rozplanować wszystko tak, żeby móc zwiedzić jak najwięcej i za jak najmniej 🙂 I myślę, że mi się to udało. Przydatne informacje można znaleźć na stronie: http://zci.zamosc.pl/. Dla zainteresowanych- w lecie działa „Karta Turysty” http://kartaturysty.zamosc.pl/. A teraz skończę z przynudzaniem i lecę po kolei- co ciekawego można zobaczyć w Zamościu.


ZOO

Przyjechaliśmy na miejsce dokładnie 31.12 w samego Sylwestra, ale zamiast udać się na miejsce noclegu, żeby się ubrać, zrobić makijaż itp. polecieliśmy do ZOO, gdyż w daniach 30-31.12 wejście było darmowe.

Zamojskie ZOO jest bodajże jedynym w województwie lubelskim. Zostało założone w 1919 roku przez profesora Stefana Milera jako szkolny ogród zoologiczny przy dawnej Akademii Zamojskiej. W 1980 roku zostało przeniesione na ulicę Szczebrzeską, gdzie znajduje się do dzisiaj. W lecie oprócz zwierząt można podziwiać tam bujną roślinność, w zimie wygląda to trochę gorzej. Miś śpi, większość klatek jest pusta, bo zwierzaki zostały zabrane na zimę do pomieszczeń (np. lwy i tygrysa można było zobaczyć w budynku z rybami i gadami). Gdybyśmy byli dziećmi, mielibyśmy frajdę. Dla mnie jednak zwierzęta za kratkami, czy szybami budzą smutny widok.

wp_20161231_13_11_56_pro_wyciete

Daniel- będący darem państwa Komorowskich (E).

img_1529_przyciete

Dzikie koty przeniesione na zimę do ciepłych pomieszczeń (E). Na zdjęciu bodajże pantera cejlońska.

img_1538_przyciete

Legwan kubański- nie widzieliśmy na Kubie, ale w Zamościu owszem (E)

img_1536_przyciete

W zamojskim ZOO mają bardzo dużą kolekcję ptaszników.

Dworzec PKP

Naprzeciwko ZOO (po drugiej stronie ulicy) znajduje się Dworzec PKP. Stary budynek był zamknięty, więc obejrzeliśmy go tylko z zewnątrz. Początki kolei na Zamojszczyźnie sięgają 1914 roku. Pierwszy dworzec wybudowano w latach 20-tych, ale został on spalony w 1944 roku przez wycofujących się Niemców. Odbudowano go w 1945 roku, a w latach 1962-63 przebudowano. Zaglądając przez szyby do środka, stwierdziliśmy, że wciąż zachował peerelowski wygląd.

img_1548_przyciete

Dworzec PKP w Zamościu (E).

Zamość – Rotunda

Z dworca popędziliśmy do Rotundy, która (wg strony Zamojskiego Centrum Informacji) miała być otwarta w zimie do godziny 15. Zostało nam jakieś 20-25 minut na zwiedzanie. Zziajani, oglądaliśmy na szybko kolejne pomieszczenia, będące w czasie drugiej wojny światowej celami więziennymi. Tymczasem, kiedy po wyjściu na spokojnie przeczytaliśmy informację przed wejściem, okazało się, że brama jest zamykana dopiero o 17 i mogliśmy się wcale nie spieszyć. Dodam, że zwiedzanie rotundy jest bezpłatne przez cały rok.

Z historii obiektu- został on wzniesiony w latach 1825-31 jako działobitnia. Stanowiła ona część murów fortecznych. Nie została jednak nigdy wykorzystana w tym celu, gdyż w 1866 r. car Aleksander II zlikwidował twierdzę zamojską. Od tej chwili rotunda stała się prochownią. W 1939 roku podczas bombardowania uległo zniszczeniu pierwsze pomieszczenie, na gruzach którego Niemcy dokonywali straceń, paląc zwłoki na dziedzińcu (z początku ciała zakopywane były wokół rotundy, dopiero gdy do Zamojszczyzny zbliżał się front, były wykopywane i palone). Pozostałe pomieszczenia służyły jako cele i miejsce tortur w utworzonym w rotundzie obozie zagłady (początkowo miał to być obóz przejściowy). Na obszarze rotundy znajdują się zwłoki i prochy 45.482 ofiar hitlerowców zamordowanych na Zamojszczyźnie.

img_1555_przyciete

Oryginalne drzwi prowadzące do Rotundy z napisem „Jeniecki obóz przejściowy dla więźniów Policji Bezpieczeństwa. Po prawej tablica upamiętniająca miejsce, gdzie dokonywano straceń więźniów (E).

img_1585-przyciete

W rotundzie zostały też w późniejszym czasie upamiętnione ofiary komunizmu (E).

img_1588-przyciete

Muzeum Martyrologii Zamojszczyzny – Rotunda (E).

 

Nocleg i obiado-kolacja.

ZOO, PKP i rotunda znajdowały się blisko siebie w jednym obszarze (dość daleko od centrum), dlatego zależało mi na zwiedzeniu ich razem i udało się.  Następnie zameldowaliśmy się w miejscu noclegu- Corner Pub. Zanieśliśmy rzeczy do pokoju i pognaliśmy na Rynek Wielki, żeby coś zjeść, bo kiszki nam już marsza grały i to żałobnego. Śniadanie jedliśmy koło 8 rano, po drodze wsunęliśmy tylko po bułce, a było już popołudnie i to wcale niewczesne, za to zimne, więc marzyliśmy o gorącym obiedzie. Zjedliśmy w Veronie. Restauracje zamojskie opiszę jednak osobno, więc tutaj nie będę się rozwodziła nad naszą obiadokolacją. Następnie przeszliśmy się po Rynku Wielkim, ale w ograniczonej strefie, bo scena była już postawiona i nie wszędzie można było się przemieszczać.

WP_20161231_16_43_22_Pro_przyciete

Rynek Wielki w Zamościu zimową nocą (E).

Po powrocie do Corner Pub odkryliśmy, że nie możemy polecić tego miejsca jako najlepszego noclegu w Zamościu. Opis w zakładce razem z restauracjami. Rozpakowaliśmy rzeczy i potruchtaliśmy do łóżek, bo w pokoju było strasznie zimno. Bolek włączył telewizor, a ja się chwilę zdrzemnęłam (ciąża wysysa energię, a dzień był dość męczący).
Później zjedliśmy kolację, przygotowaną z produktów przywiezionych z domu i oglądaliśmy pierwszą część Sylwestra na zamojskim rynku w telewizji Lublin.

Sylwester na Rynku Wielkim w Zamościu.

Z początku grały Electro Girls, potem był zespół Weekend. Wyszliśmy z domu dopiero na część koncertu z Reni Jusis i fajerwerki o północy. Bolek kupił dwa grzańce na rynku, jak to powiedział: „żebyś nie stała z pustymi rękami”. Eh… Stoisz na śniegu i mrozie z gorącym winem w rękach i nie możesz się napić. Ciekawe, czy dzidziuś doceni to w przyszłości 😉

WP_20170101_00_04_17_Pro_przyciete

Sylwestrowe fajerwerki na Rynku Wielkim w Zamościu (E).

WP_20170101_00_15_19_Pro_przyciete

Koncert Reni Jusis na Rynku Wielkim w Zamościu Sylwester 2016/17 (E).

WP_20170101_00_25_35_Pro_przyciete

W pewnym momencie staliśmy w 3 rzędzie od sceny (E).

 

Nowy Rok 2017 rozpoczęliśmy od Mszy św. o 9 rano w zamojskiej Katedrze.

Katedra powstała jako Kolegiata Zmartwychwstania Pańskiego pw. św. Tomasza Apostoła. Ufundował ją w latach 1587-98 Jan Zamojski, projekt wykonał Bernardo Morando. Została przebudowana w latach 1824-26 (Królestwo Kongresowe), by zatrzeć jej historyczno-patriotyczny charakter. Obniżono fasadę, zerwano herby Zamoyskich oraz usunięto epitafia i portrety z wewnątrz. W czasie II wojny światowej była magazynem zboża. Papież Jan Paweł II w 1992 roku ustanowił diecezję zamojsko-lubaczowską i wtedy też kolegiata została podniesiona do rangi katedry, co było wielkim marzeniem Jana Zamoyskiego. Kościół ten w ordynacji zamojskiej pełnił taką samą funkcję, jak Katedra na Wawelu dla całej Polski.

W 2010 roku rozpoczęto jej konserwację i rekonstrukcję do pierwotnego wyglądu, dzięki czemu mogliśmy oglądać katedrę w pełnej krasie jej renesansowo-manierystycznego stylu. Ma trzy nawy opasane rzędem ośmiu niższych kaplic. Obecny ołtarz główny z obrazem św. Tomasza Apostoła przed Chrystusem Zmartwychwstałym pochodzi z 1785 roku.

IMG_1648_przyciete

Katedra Zmartwychwstania Pańskiego pw. św. Tomasza Apostoła w Zamościu (E).

IMG_1630_rozjasnione

Ołtarz główny w zamojskiej katedrze św. Tomasz przed Chrystusem Zmartwychwstałym (E).

Pod nawą główną (z prawej strony) znajdują się krypty ze szczątkami Zamoyskich i osób związanych z ich rodem. Prowadzą do nich drzwi z napisem „Fundatorom wdzięczna pamięć” po łacinie.

WP_20170102_09_05_34_Pro_przyciete

Fundatorom wdzięczna pamięć (E).

Największe wrażenie zrobiła na nas Kaplica Relikwii z najstarszym ołtarzem, dwoma obrazami Marii Magdaleny i przede wszystkim około 30 relikwiarzami.

IMG_1627_wyprostowane

Kaplica Relikwii w zamojskiej katedrze (E).

Ponieważ byliśmy w okresie poświątecznym, w kościele znajdowała się szopka, przy której chrupały sobie sałatę króliki. Myślę, że dla dzieci stanowią frajdę. W parafii mojego męża w Tęgoborzy, proboszcz robi szopkę z jeszcze większą ilością żywych zwierzątek, które hoduje cały rok. Ma np. całe stado owiec. Spora część parafian uważa jednak, że bardziej dba o to stado niż o „ludzkie” owieczki, którymi (jako ksiądz i proboszcz) powinien się opiekować.

Dzwonnica

Po mszy poszłam do zakrystii zapytać, czy możemy zwiedzić dzwonnicę (znajduje się na niej punkt widokowy). W lecie jest normalnie otwarta dla turystów, ale w zimie trzeba się umawiać. Pan kościelny powiedział, że owszem, ale dopiero następnego dnia (w poniedziałek). Tak też zrobiliśmy, ale opiszę dzwonnicę już teraz, przy niedzieli.

Dzwonnica ma 45 m i widać z niej ratusz i kamieniczki na Rynku Wielkim oraz panoramę całego miasta. Wybudowana została w latach 1760-75 po północnej stronie katedry. Wiszą w niej 3 zabytkowe dzwony: Jan z 1662 roku, Wawrzyniec z 1715 roku i Tomasz z 1721 roku.

IMG_1621

Widok na Stare Miasto z dzwonnicy przy katedrze w Zamościu (E).

WP_20170102_08_47_09_Pro-przyciete

Jan- największy i najstarszy z dzwonów na dzwonnicy przy zamojskiej katedrze (E).

WP_20170102_08_43_53_Pro-przyciete

Pomnik Jana Zamoyskiego (nowy, bo z 2005 r.). Za nim po lewej stronie fragment dawnego pałacu Zamoyskich. Dalej fragment murów twierdzy ze Starą Bramą Lubelską. Widok z wieży dzwonnicy przy katedrze (E).

 

Zamość – obiekty, które warto zobaczyć poza Starym Miastem.

To by było na razie tyle, jeśli chodzi o Stare Miasto- wrócę do niego niebawem, ale ponieważ w Nowy Rok zwiedzaliśmy ciekawe punkty poza Starym Miastem, to teraz przejdę do nich.

Kierunek północ (w stronę Lublina).

Po mszy udaliśmy się na przystanek, skąd autobusem pojechaliśmy jakieś 2 km na północ ulicą Piłsudskiego. Przy ulicy Szwedzkiej (na skrzyżowaniu z Topolową) znajduje się cmentarz jeńców radzieckich na miejscu obozu dla oficerów sowieckich założonego przez Niemców i funkcjonującego w latach 1942-43. Pomordowanych upamiętnia pomnik E. Pola z czasów PRLu (1969 r.).

IMG_1591_przyciete

Cmentarz jeńców radzieckich przy ulicy Szwedzkiej w Zamościu (E). Napis z przodu głosi: „Pamięci 20 tysięcy jeńców radzieckich barbarzyńsko pomordowanych przez hitlerowców w latach 1941-1944 / Społeczeństwo Zamościa”. Z boku wyryty jest symbol sierpa z młotem. Z tyłu natomiast słowa: „Ku wiecznej hańbie faszyzmu”.

Kościół pw. św Michała Archanioła

Następnym punktem z powrotem w kierunku Starego Miasta był kościół pw. św Michała Archanioła. Pierwotnie była to jednonawowa cerkiew wybudowana w 1911 r. dla stacjonującego w pobliżu 66 Butyrskiego pp. garnizonu rosyjskiego. W 1919 roku została przebudowana na kościół, tracąc cebulastą kopułę na rzecz sygnaturki.

IMG_1596_przyciete

Kościół pw. św. Michała Archanioła- dawna cerkiew Butyrska (E).

Koszary

Zaraz za kościołem znajdują się dawne koszary, które powstały w latach 1905-11 dla wcześniej wspomnianego 66 Butyrskiego Pułku Piechoty. Od 1919 roku stacjonowały tu wojska polskie. Podczas wojny rezydowali w nich Niemcy. Po wojnie powstał Garnizon Wojsk Lotniczych przekształcony następnie w Techniczną Szkołę Wojsk Lotniczych, co upamiętnia ustawiony przed terenem byłych koszar samolot Iskra TS-11.

IMG_1601_przyciete

Samolot Iskra TS-11 przed terenem byłych koszar (E).

Mniej więcej po przeciwnej stronie ulicy Piłsudskiego (na skrzyżowaniu z ul. Okrzei) znajduje się pomnik- Anioł Śmierci– upamiętniający ofiary nazizmu. Stoi on na miejscu obozu przesiedleńczego funkcjonującego w latach 1942-44. Na jego terenie, w 16 nieogrzewanych barakach, przebywała ludność wysiedlona z terenów Zamojszczyzny, którą w większości wywożono do III Rzeszy na roboty lub w celu germanizacji.

IMG_1604_przyciete

Miejsce obozu przesiedleńczego ludzi z terenów Zamojszczyzny, funkcjonującego w latach 1942-44. Z tyłu widoczny fragment pomnika- Anioł Śmierci (E).

Wędrując dalej ulicą Okrzei można dotrzeć do budynku więzienia wzniesionego na początku XX w (budowę zakończono w 1906 r.). Znajdowało się ono w pewnym oddaleniu od twierdzy, ale blisko koszar. Budynek do dnia dzisiejszego pełni swoją funkcję. Na ścianie widnieje tabliczka upamiętniająca żołnierzy AK, którzy w 1946 r. odbili więźniów politycznych.

Wracając dalej w kierunku Starego miasta (ulicą Piłsudskiego), minęliśmy Klub Batalionowy i dotarliśmy do murów dawnej twierdzy.

Kierunek – ulica Lwowska.

Przed dalszym zwiedzaniem zjedliśmy lunch w restauracji Bohema przy Rynku Wielkim (zakładka Coś dla podniebienia). Następnie, minąwszy Plac Wolności i obydwie Bramy Lwowskie udaliśmy się w kierunku ulicy Lwowskiej.

Bank Polski

Najpierw minęliśmy budynek sądu, czyli dawną siedzibę Banku Polskiego (z 1925 r.). Ciekawostką dotyczącą tego miejsca jest fakt, że w czerwcu 1939 r., z powodu zbliżającej się wojny, w banku tym została zdeponowana część rezerw złota II RP, które we wrześniu wywieziono poza granice kraju i których w sumie nigdy nie odzyskaliśmy 🙁

Kościół Polskokatolicki

Kolejnym punktem na naszej liście był Kościół Polskokatolicki. Po raz pierwszy przeczytałam o takim kościele w moim przewodniku jadąc właśnie do Zamościa, stąd zainteresowałam się trochę tematem. Najpierw powstał kościół starokatolicki (wg Wikipedii w 1870 roku „na bazie ruchów narodowo-kościelnych przejawiających swoją aktywność już od XV wieku”- Kościół Utrechcki). Potem był Polski Narodowy Kościół Katolicki, powstały w USA. Z niego wywodzi się Kościół Polskokatolicki. Zasady wiary nie odbiegają od wiary i tradycji katolickiej. Polskokatolicy nie uznają dogmatu o nieomylności papieża i to w sumie jest główne odstępstwo.

IMG_1610_przyciete

Kościół Polskokatolicki w Zamościu (E).

Figura św. Piątka

Wg mojego przewodnika, po drodze powinna być jeszcze Mickiewiczówka, ale nie widzieliśmy jej. Kolejnym punktem była figura św. Piątka. Teoretycznie na mapce w przewodniku narysowana koło ronda na ulicy św. Piątka, a w rzeczywistości w odległości przecznicy od ronda (niedaleko ul. Orlej). Figura pochodzi z XVII w. i wiąże się z nią legenda. W Wielki Piątek pewien ormiański kupiec padł ofiarą napadu rabunkowego. Udało mu się przeżyć i w miejscu zdarzenia ufundował cokół.

IMG_1611

Figura św. Piątka (E).

Wracając do ul. Partyzantów, szliśmy ul. Orlą, gdzie znajduje się budynek dawnej spirytusowni (z 1896 r.). Z początku mieściła się tam fabryka spirytusu Monopol, potem szpital wojskowy i epidemiologiczny, następnie II LO, a obecnie Prokuratura.

Wieża ciśnień

Niedaleko od tego miejsca stoi drewniana wieża ciśnień z 1893 r. Ma 12,7 m. Jej zadaniem było gromadzenie wody- w środku znajduje się oryginalny stalowy zbiornik o pojemności 800 l.

IMG_1613_wyprostowane

Wieża ciśnień przy ul. Partyzantów (E).

Kościół pw. św. Krzyża

Trochę dalej stoi Kościół pw. św. Krzyża. Sama parafia sięga XVI, a nawet XV w., ale obecny kościół nie jest bardzo stary, ani nic w tym stylu. Murowany, powstał dla mieszkańców Lwowskiego Przedmieścia. Ciekawostką jest, że budowano go aż 40 lat o czym informuje tablica umieszczona w przedsionku (zdjęcie poniżej).

IMG_1614_przyciete

Figura św. Jana Nepomucena

Ostatnim miejscem, do którego chcieliśmy dotrzeć była figura św. Jana Nepomucena. Mogliśmy sobie ją darować, bo trzeba było nadłożyć drogi, ale postanowiliśmy jednak przejść ten dodatkowy odcinek, w związku z faktem, że Nepomucen jest charakterystyczny dla sztuki ludowej Zamościa. Szukaliśmy i szukaliśmy tej figury i nic. W przewodniku na mapce była zaznaczona na skrzyżowaniu ul. Lwowskiej z Młyńską, a tymczasem znajdowała się przecznicę wcześniej. Minęliśmy ją, bo jest wręcz zarośnięta tujami. Kiedy ją wreszcie znaleźliśmy, zapadał już zmrok.

W ramach ciekawostki dodam, że autor pod spodem umieścił napis z dwoma błędami. Skopiował tekst ze starszego pomnika kompletnie nie rozumiejąc jego treści. I tak pierwszym błędem była data śmierci Jana Nepomucena (prawidłowo 1393- na figurze 1383), a drugim data powstania dzieła (prawidłowo 1850, a na figurze 1683- pisane cyframi rzymskimi). Ciekawe, czy nazwisko autora jest prawdziwe, czy też przepisane.

IMG_1616

Figura św. Jana Nepomucena przy ul. Lwowskiej w Zamościu (E).

Po drodze skręciliśmy jeszcze w jedną przecznicę, żeby rzucić okiem na synagogę na Nowym Mieście. Sam budynek to nic ciekawego. Pierwotny został spalony przez Niemców w czasie II wojny światowej. Uległ zniszczeniu, ale konstrukcja przetrwała, w związku z czym odremontowano go. Wygląda jednak całkiem współcześnie. Jedyne dlaczego nas zaciekawił, to fakt, że do 2015 r. wraz z przedszkolem (które znajduje się tam do dzisiaj), siedzibę swoją mieli tam Zielonoświątkowcy.

Cmentarz przy ulicy Peowiaków

Zmęczeni już nieco chodzeniem i zimnem wsiedliśmy w autobus. Mieliśmy podjechać jakieś 2 przystanki, bo potem autobus skręcał, a my mieliśmy do przejścia jeszcze jeden przystanek prosto. Jednakże zdecydowaliśmy się nie wysiadać, tylko pojechać na ul. Peowiaków i rzucić okiem na cmentarz z XIX-wiecznym domem grabarza i kaplicą z początku XX w. Dużo już nie zobaczyliśmy, bo zrobiło się całkiem ciemno. Ponadto ze zmęczenia i zimna nie chciało nam się już dużo chodzić. Wspomniany dom grabarza nie przedstawia się imponująco. Ot mały zielony, parterowy budyneczek. Obecnie urzęduje w nim zarząd cmentarza. Tylko kamienna latarnia stojąca obok jest oryginalna. Kaplica jest ładniejsza, ale to wszystko, co mogę o niej powiedzieć. Do wewnątrz można zajrzeć tylko podczas specjalnych nabożeństw. Niedaleko bramy, którą wchodziliśmy, znajdują się groby żołnierzy poległych w 1939 r. i wielki pomnik orła białego.

IMG_1620_przyciete

Orzeł biły- pomnik na cmentarzu w Zamościu (E).

Kiedy dotarliśmy z powrotem w obręb starej twierdzy, pognaliśmy na kolację, bo znowu byliśmy nieziemsko wygłodzeni. Teraz postanowiliśmy skosztować dań w Restauracji Muzealnej.

Następnego dnia (02.01) obeszliśmy mury twierdzy dookoła, ale to już chyba w osobnej zakładce, bo ta mi się nieco przeciąga 😉

Twierdza Zamość
-Stare Miasto (02.01),
-trasy podziemne i muzea (03.01).

Coś dla podniebienia- jedzenie (i nie tylko) w Zamościu– zamojskie restauracje, pijalnia czekolady Chocolaterie, Manufaktura Cukierków Tęcza, Galicya Cafe (osobna zakładka).

2 odpowiedzi na „Sylwester 2016/17 w Zamościu

  1. Domi pisze:

    Jakie piękne zdjęcie Rotundy-Muzeum Martyrologii z zachodzącym słońcem w tle. No, miodzio 🙂 Bardzo urokliwe!

    • ewa pisze:

      Dziękuję 🙂 Cały Zamość jest urokliwy i nietrudno go fotografować, nawet jeśli nie jest się specjalistą.

Pozostaw odpowiedź Domi Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *