Ustroń k. Wisły- co warto zobaczyć

Ustroń koło Wisły to miejscowość uzdrowiskowa w rejonie Beskidu Śląskiego. W sam raz na weekend na łonie przyrody. Nadaje się na wyjazd z dziećmi. My wybraliśmy się tam na kilka dni w czerwcu 2016 roku, żeby trochę odpocząć. Pogoda nam dopisała. Wyjazd był raczej tani- szczególnie noclegi, ale o tym za chwilę.

W Ustroniu nie ma tak wielu atrakcji turystycznych, jak np. w Zakopanem, ale na weekend- nawet przedłużony- starczy. Oczywiście o ile lubicie góry.

Mieszkanie, jak już wspomniałam, mieliśmy tanie. Jestem pracownikiem uczelni, która ma kilka tzw. Domów Pracy Twórczej. Jeden właśnie w Ustroniu. Noclegi w sezonie kosztują jakieś 30 zł od osoby, a poza sezonem 20. My byliśmy poza sezonem, spaliśmy w pokoju jednoosobowym (pozostałe były zajęte), więc wyszło nas jeszcze taniej (za Bolka, jako dodatkową osobę, płaciłam 12 zł, zamiast 20). 3 noclegi (za 2 osoby) zamknęły się w kwocie 96 zł. Na jedzeniu też przyoszczędziliśmy, bo mieliśmy dostępną w pełni wyposażoną kuchnię, a część jedzenia przywiozłam z domu. Raz zjedliśmy placki ziemniaczane w „plackarni”, a poza tym pozwoliliśmy sobie na kebaba, trochę lodów i słodyczy oraz na wizytę w Karczmie Wrzos.

Karczma Wrzos

www.karczma-wrzos.pl

Przed wyjazdem znajoma z pracy poleciła mi Karczmę Wrzos, że mają tam dobre lokalne piwo. Faktycznie mają spory wybór własnych wyrobów- niepasteryzowanych i niefiltrowanych. Ja piwa nie lubię i nigdy nie piję, więc choćbym spróbowała, to i tak nie zauważę różnicy. Bolek natomiast nie był szczególnie zachwycony. Uznał, że jakość nie dorównuje cenie. Kiedy pół roku później byliśmy w zamojskim browarze, tamtejsze piwo bardziej mu smakowało, chociaż w Ustroniu byliśmy latem i schłodzone piwko powinno mu dużo lepiej wchodzić. Nie zmienia to jednak faktu, że całkiem niezły klimat stworzyli i polecam karczmę na przystanek w zwiedzaniu.

Ustroń - Karczma Wrzos

Ustroń – Karczma Wrzos (E).


Ustroń – atrakcje – gdzie warto się wybrać, co zobaczyć/zwiedzić?

Dla chodzących (i niekoniecznie) po górach- Równica i Czantoria Wielka. Jeśli ktoś nie przepada za spacerami, albo z jakiegoś powodu nie może sobie na nie pozwolić, nie musi się trudzić- może wyjechać- na Równicę samochodem, a na Czantorię kolejką krzesełkową. Spacery to nie jedyne atrakcje dostępne na tych dwóch górach. Dokładniej opiszę niżej. Ponadto Beskid Śląski jest dużo bogatszy w szlaki – ja wymieniłam tylko najpopularniejsze w okolicy Ustronia.

Ustroń

Ustroń – Równica – Czantoria Wielka.

W centrum znajduje się punkt informacji turystycznej, gdzie można dostać mapkę z zaznaczonym najciekawszymi miejscami w Ustroniu. Są to:
kościoły: pw. św. Klemensa, ewangelicko-augsburski ap. Jakuba Starszego, pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, pw. św. Anny;
muzea: Muzeum Ustrońskie im. Jana Jarockiego, oddział „Zbiory Marii Skalickiej Muzeum Regionalne „Stara Zagroda”, Muzeum „Rdzawe Diamenty” (dla miłośników starej motoryzacji);
-„Prażakówka”, amfiteatr i Park Kuracyjny, Mural- Miejska Biblioteka Publiczna, Park Zdrojowy i Pijalnia Wód, pierwsza szkoła polska.

My dodatkowo trafiliśmy w okresie „Industriady„, czyli Święta Szlaku Zabytków Techniki i obiektów z nim zaprzyjaźnionych (www.industriada.pl). Odbywa się co roku około 10 czerwca. Gdybyśmy wcześniej wiedzieli, że przyjedziemy na Śląsk w tak „intensywnym” pod względem wydarzeń okresie, to przedłużylibyśmy urlop przynajmniej o jeden dzień, gdyż brakło nam czasu na wszystko.

A teraz po kolei…

Do Ustronia przyjechaliśmy późno. W sumie było już ciemno, więc tylko wnieśliśmy rzeczy, zjedliśmy coś i poszliśmy spać. Dopiero następnego dnia wypuściliśmy się do centrum. Najpierw postanowiliśmy sprawdzić, czy jest jakiś punkt turystyczny, gdzie moglibyśmy dostać jakąś mapę i zadać kilka pytań. W tym celu trzeba było zlokalizować rynek. Nie był daleko, więc znaleźliśmy go dość szybko. Oczywiście pierwsze na co natknęliśmy się, to pomnik (chyba z Kuby nam zostało).

Ustroń - pomnik ofiar II wojny światowej

Ustroń – pomnik ofiar II wojny światowej w centrum (E).

Drugim i ostatnim ciekawym miejscem w centrum było coś w stylu „amfiteatru”.

Ustroń - scena

Ustroń – scena w centrum (E).

Oczywiście punkt informacyjny też znajdował się w centrum. Zaopatrzeni w mapę i informacje na temat Industriady, ruszyliśmy na dalsze zwiedzanie.

Z centrum poszliśmy do wspomnianej wcześniej Karczmy Wrzos, gdzie Bolek wypił piwko, a następnie postanowiliśmy się wybrać na spacer gdzie nas oczy poniosą, tzn w kierunku góry Równica 😉

Po drodze mijaliśmy źródełko, z którego postanowiliśmy się napić. Bolek porównał nas do żołnierzy Gedeona z przypowieści Biblijnej (chociaż wtedy nie pamiętał jej dokładnie i dopiero po powrocie do domu sprawdziłam o jaką przypowieść mu chodziło).

Ustroń źródełko- zolnierze Gedeona Ustroń źródełko- żołnierze Gedeona

Nie będę opowiadać całej historii, bo możecie ją sobie przeczytać na kartach Starego Testamentu lub w internecie (nawet wraz z interpretacją). W każdym razie Bóg kazał wziąć Gedeonowi do bitwy tylko tych ludzi, którzy pili z ręki, a tych, co „żłopali” prosto ze strumienia odesłać do domu (‛Zostaw tylko tych trzystu ludzi, którzy pili i rozglądali się dookoła, a na pewno zwyciężysz’).

Oczywiście po piwku i wodzie ze źródełka Bolkowi zachciało się siusiu. Byliśmy jeszcze w dość uczęszczanym miejscu, więc krzaczki nie wchodziły w grę. Na szczęście po drodze mijaliśmy szpital (czy coś w tym stylu) i mój mężuś wpadł do kibelka dla odwiedzających. Ja też poszłam na wszelki wypadek.

Kościół p.w. Chrystusa Króla Wszechświata w Ustroniu – Zawodziu

Następnym punktem po drodze był kościół p.w. Chrystusa Króla. Nie jest to bynajmniej stara świątynia. W 1992 roku wybudowano kapliczkę dla kuracjuszy i turystów, potem powołano parafię p.w. św. Brata Alberta Chmielowskiego, żeby w 2002 roku rozpocząć starania o wybudowanie kościoła. Sama budowa trwała od 2003 do 2005 roku. Jak sami widzicie, w momencie, kiedy byliśmy w Ustroniu, kościół miał zaledwie 11 lat. Sam kościół jest ładny poza jednym elementem. Na prawo od ołtarza znajduje się obraz Matki Bożej tak paskudny (przynajmniej wg mnie), że Maryja powinna się obrazić i uprosić Boga, żeby rąbnął w niego jakimś piorunem. Ale to kwestia gustu, może jej się akurat podoba?

Ustroń - Kościół Chrystusa Króla - ołtarz

Ustroń – Kościół Chrystusa Króla – ołtarz (E).

Ustroń - kościół - ołtarz maryjny

Obraz w „ołtarzu maryjnym” w kościele Chrystusa Króla w Ustroniu (skan z obrazka- oryginał jest równie jaskrawy).

Przed kościołem wznosi się monumentalna (10-metrowa) figura Chrystusa Króla Polski z 2011 roku. Łącznie z podstawą, cały pomnik ma 20 metrów. Wykonany jest ze stali. Sam Jezus ma na głowie koronę z polskim orłem, a w rękach insygnia władzy.

Ustroń - figura Chrystusa Króla Polski

Ustroń – figura Chrystusa Króla Polski, a przed nią patron parafii św. brat Albert Chmielowski (E).

Bez dalszych przystanków ruszyliśmy na Równicę.

Ustroń – Równica

Nazwa wskazuje na małą i płaską górkę. Hmm… Nie taka ona znowu płaska. Chociaż początek drogi zapowiadał się przyjemnie.

Ustroń - początek drogi na Równicę

Ustroń – początek drogi na Równicę (E).

W początkowej fazie spotykaliśmy czasem spacerujących kuracjuszy, później jednak tylko od czasu do czasu zdeterminowanych górołazów.

Kamień na Równicy

Na zboczu góry w „leśnym kościele” znajduje się tzw. „Kamień na Równicy„. Jest to stary ołtarz z XVII wieku. W XVII wieku, w okresie kontrreformacji, na Śląsku Cieszyńskim zaczęto prześladować ewangelików i odebrano im kościoły, między innymi drewnianą świątynię w Ustroniu. Chcąc odprawiać nabożeństwa w swoim obrządku, musieli oni się ukrywać. Jednym z takich miejsc była Równica, gdzie odprawiano msze w latach 1654-1709. Obecnie, na pamiątkę tamtego czasu, co roku odprawiane jest przy tym ołtarzu nabożeństwo w pierwszy czwartek po Święcie Trójcy Świętej (czyli w katolickie Boże Ciało).

Ustroń - "Kamień na Równicy"

Ustroń – „Kamień na Równicy” i ołtarz – miejsce odprawiania nabożeństw ewangelickich z lat 1654-1709 (E).

Na bocznej ścianie kamienia widnieje wyryty napis z 1934 roku, który głosi: „Zzuj obuwie twe albowiem miejsce na którem stoisz ziemia święta jest 2 Mojż. 3,5. Miejsce nabożeństw ewangelickich w latach od 1654 do 1709″. Ten sam napis, tylko na bardziej współczesnej tabliczce  wmontowano z przodu kamienia. Naprzeciwko ołtarza znajdują się ławki z drewnianych bali. Służą wiernym podczas nabożeństw i turystom odpoczywającym po drodze na górę.

IMG_1312-przyciete IMG_1314

Obok znajduje się źródełko, zawsze obfitujące w wodę, której do dzisiaj niektórzy przypisują niezwykłe właściwości. Można się w nim pokrzepić przed dalszą podróżą (oczywiście informacja dla odważnych, co się nie boją zatrucia pokarmowego).

Ustroń - Równica - źródełko

Źródełko na zboczu Równicy obok ołtarza ewangelickiego (E).

Tu już nie szło się tak łatwo. Równica przestała być równa. Poniżej jedno z łatwiejszych podejść.

IMG_1323- przyciete

Niedaleko szczytu znajduje się schronisko. Na parkingu obok można się zatrzymać samochodem. Od tego miejsca do szczytu jest już tylko kawałek. Akurat, jak tamtędy przechodziliśmy, parkował autokar, który przywiózł wycieczkę dzieciaków.

Ustroń - schronisko na Równicy

Wnętrze schroniska na Równicy (E).

Ustroń - widok z Równicy

Widok na Ustroń spod schroniska na Równicy. Niestety trochę zamglony, ale nie był to najbardziej słoneczny dzień w roku (E).

Jeszcze końcowe podejście i jesteśmy na miejscu.

Ustroń - Równica - szczyt

Uff… Do szczytu już tylko kawałek (E).

Ustroń - Równica - szczyt

Ustroń – Równica – szczyt (E).

Tor saneczkowy na Równicy

Uwielbiamy wszelkiego rodzaju tory saneczkowe, toteż i temu na Równicy nie udało nam się oprzeć. Znajduje się on po „drugiej” stronie góry- schodziliśmy inną trasą niż wychodziliśmy. My nie skorzystaliśmy, ale dla zainteresowanych wspomnę, że na Równicy znajduje się też park linowy (http://www.parklinowy.pl/).

Ustroń - Równica - tor saneczkowy

Tor saneczkowy na Równicy- tu było trochę więcej słońca (E).

U podnóża góry znajduje się otwarty w 2011 roku kompleks zdrojowy na Równicy z pijalnią wód, fontanną solankową i parkiem zdrojowym. Przechodziliśmy obok wracając ze szczytu i postanowiliśmy wstąpić. No cóż- woda, jak woda, w dodatku średniozmineralizowana, ale przyjemnie chłodna i orzeźwiająca po spacerze.

Ustroń - pijalnia wody w kompleksie zdrojowym na Równicy

Ustroń – pijalnia wody w kompleksie zdrojowym na Równicy (skan).

Po dotarciu do centrum mieliśmy już aż nadto zwiedzania, więc tylko zjedliśmy obiad i polansowaliśmy się trochę po rynku. Mnie naszło na deser, więc postanowiliśmy spróbować słodyczy z piekarnio-cukierni Bethlehem, którą podobnie, jak Karczmę Wrzos nam polecono. I wg mnie znowu nieco przereklamowano. Chociaż w innej cukierni, której nazwy już nie pamiętam, wyroby były dużo gorsze, a ceny wcale niespecjalnie niższe. W Bethlehem można zobaczyć proces wytwarzania akurat przygotowywanych wypieków. Było jeszcze jedno miejsce, gdzie próbowaliśmy deserów i to mogę z czystym sumieniem polecić jeśli chodzi o smak produktów, ale niekoniecznie o cenę- Cukiernia i Naleśnikarnia Delicje.


Ustroń – Czantoria Wielka 

Część pierwsza – kolej linowa.

Kolej linowa - Czantoria. Mapa ze strony http://www.czantoria.net

Kolej linowa – Czantoria. Mapa ze strony http://www.czantoria.net.

Kolejnego dnia wybraliśmy się na Czantorię. Tu już postanowiliśmy poleniuchować i część trasy pokonać kolejką linową, a tylko ostatni odcinek wyjść na nogach.

Ustroń - kolejj linowa Czantoria

Kolej linowa na Czantorię – koszt podróży góra-dół w sezonie letnim 2016: 21 zł (E).

Wyjazd koleją linową na Czantorię (po prawej fragment toru saneczkowego na zboczu góry) (E).

Po zejściu z krzesełka kolejki w nasze nozdrza uderzył zapach grilla. Chłodno było, więc ciepłe kiełbaski miały wzięcie. My oczywiście odwracając wzrok od smażeniny, wyciągnęliśmy kanapki i wodę z plecaka- jak tanio podróżować, to tanio. Możemy zostawić dychę w lokalnej knajpie, próbując np. miejscowego piwa, ale prowiant na wycieczkę wolimy zabrać swój. Oczywiście zimnym lodom w upał lub gorącej herbacie w mrozy trudno się oprzeć i takie wydatki się nam niejednokrotnie zdarzają. Albo, jeśli widzimy, jak np. po zejściu z Rownicy, budkę z plackami ziemniaczanym, gdzie o miejsce siedzące trudno, bo tylu klientów dookoła, to też nie możemy się oprzeć i próbujemy. Bo dobrą knajpę można poznać po ilości klientów.

Czantoria – Ścieżka Rycerska

Rozejrzeliśmy się dookoła. Tuż przed naszymi oczami znajdowała się tablica z informacją o „Ścieżce Rycerskiej”. Władze miejskie Ustronia z kolegami po czeskiej stronie granicy postanowiły odświeżyć legendę o rycerzach Czantorii. Mam wrażenie, że w większości polskich gór istnieją podania o strażnikach w zbroi, którzy śpią, aby zbudzić się w chwili potrzeby i bronić dobra przed złem- Czantoria, Giewont… W Ustroniu historia brzmi podobnie, jak gdzie indziej. Według miejscowych podań, wewnątrz Czantorii w olbrzymiej i pozłacanej komnacie od kilku wieków śpią rycerze. Czekają, aż zagra trąbka. Wtedy się zbudzą, żeby „zło wyplenić, a miłość i sprawiedliwość rozsiać po całym świecie”.

Ustroń - Czantoria - Ścieżka Rycerska

Ustroń – Czantoria – Ścieżka Rycerska. Przepraszam za marną jakość zdjęcia (E).

W każdym razie na bazie legendy wokół góry Czantorii powstała polsko-czeska Ścieżka Rycerska. Swój początek ma w Ustroniu, przy dolnej stacji kolejki linowej. Jak już wspomniałam, na górę można wyjechać krzesełkami lub wyjść. Dalej czeka nas spacer: z polany stoku Osicy ścieżka prowadzi na szczyt Czantorii i rozwidla się. Pierwsza nitka zatacza koło w czeskim Nydku, a druga biegnie przez Bieńkulę, Poniwiec, do Gospody pod Czantorią.

Czantoria – część druga – podejście i szczyt

Od górnej stacji kolei linowej, żeby się dostać na szczyt, czeka jeszcze około 30-minutowy spacer. Trasa jest całkiem przyjemna, niezbyt stroma, po obydwu stronach kamienistej drogi rosną drzewa. Trochę kropiło, jak szliśmy do góry, ale był to drobny, orzeźwiający deszczyk, więc nie zepsuł nam wycieczki. To było prawie, jak ksiądz kropidłem w porównaniu z ulewą, która dorwała nas, jak szliśmy do Morskiego Oka rok wcześniej (Zakopane).

Na szczycie znajduje się wieża (po czeskiej stronie granicy). Można na nią wejść (oczywiście za opłatą). Zarówno na wieży, jak i w budkach z piwem i pamiątkami można płacić w złotówkach.

Ustroń - Czantoria - wieża

Wieża na Czantorii Wielkiej (E).

Niestety pogoda podobnie, jak dzień wcześniej, nie rozpieszczała nas i widoki znowu mieliśmy kiepskie. Tak samo, jak ze zbocza Równicy, z wieży na Czantorii, można podziwiać panoramę Ustronia (tylko z innej strony). Polecam jednak przy bardziej słonecznej pogodzie.

Ustroń- widok z wieży na Czantorii

Ustroń- widok z wieży na Czantorii (E).

Przy wieży kupiliśmy na pamiątkę magnes. Nigdzie wcześniej nie wspomniałam, ale nałogowo zbieram magnesy z miejsc, w których byliśmy. Właściwie z prawie każdej, najmniejszej wycieczki przynoszę do domu taką pamiątkę. Obawiam się, że niedługo lodówki nam braknie do przyczepiania (chociaż mamy dwudrzwiową XL). Natomiast po polskiej stronie granicy kupiłam dwa garnuszki na grzańca (od dawna się nosiłam z zamiarem takiego zakupu, a chociaż nie najtańsze, jak to bywa w takich miejscach, nie były też najdroższe).

Drogę powrotną pokonaliśmy w ten sam sposób i w tym samym kierunku. Nie skorzystaliśmy z uroków Ścieżki Rycerskiej. Przed zjazdem kolejką linową w dół postanowiliśmy dla porównania przejechać się torem saneczkowym na Czantorii- fajnie było :). W sumie, czasem mam wrażenie, że zachowujemy się, jak duże dzieci.

Ptaki drapieżne

Na koniec postanowiliśmy sobie zepsuć nastrój. Tzn wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że humory nam się nieco skwaszą, ale taki był efekt wybrania się do Sokolarni na Czantorii. Dla większości ludzi to frajda, szczególnie, jak mają małe dzieci (coś jak karmienie pelikanów na Kubie- patrz Varadero). Ja jednak cierpię, kiedy widzę pięknego, dzikiego ptaka, którego miejsce jest w przestworzach, jak stoi na drewnianym kołku, przywiązany linką za nogę. Np. nasza duma narodowa, nasz herbowy Bielik 🙁 Zdaję sobie sprawę, że w innych warunkach, prawdopodobnie nie miałabym okazji na żywo podziwiać większości wystawionych tam okazów. Ale to i tak boli.

Ustroń - Sokolarnia na Czantorii

Sokolarnia na Czantorii (E).

Po powrocie do centrum mieliśmy do obejrzenia 2 „ważne” wydarzenia. Po pierwsze Industriada, a po drugie mecz KS Kuźnia Ustroń kontra KKS Spójnia Zebrzydowice. Nie powiem, żebym była fanką piłki nożnej, ale Bolek się uparł, że choć jeden mecz w życiu muszę obejrzeć. Chociaż przemysłem też się specjalnie nie fascynuję, to wolałabym spędzić więcej czasu na wystawach Industriady, ale mężuś się uparł i oglądałam wyczyny na sztucznej murawie.

Industriada – Święto Szlaku Zabytków Techniki

http://www.industriada.pl

Odbywa się w różnych miejscowościach na terenie województwa śląskiego. Można brać udział w różnych pokazach. Cytuję: „Czekają na Ciebie autentyczne kopalnie (węgla i srebra), osiedla robotnicze, browary, fabryki, wieże wyciągowe, koleje wąskotorowe, a nawet śluzy wodne”.

My byliśmy tylko na pokazach w Ustroniu. Większość wydarzeń podczas Industriady można oglądać za darmo, chociaż nie wszystkie. W każdym razie za wstęp do Muzeum Ustrońskiego nie musieliśmy płacić. Można było obejrzeć pokaz kucia wolnoręcznego, zwiedzić wystawę „Legendarne ustrońskie kolonie robotnicze”, wziąć udział w różnych warsztatach. Niestety zamiast obejrzeć paradę legend polskiej motoryzacji oglądałam, jak chłopaki kopią piłkę.

Industriada Ustroń - mielerz do wypalania węgla drzewnego

Industriada Ustroń – mielerz do wypalania węgla drzewnego (E).

Industriada - Ustroń

Industriada – Ustroń (E)

Poniżej fragment wystawy w muzeum „Legendarne ustrońskie kolonie robotnicze”.

Industriada - Ustroń Industriada - Ustroń

Poniżej zabytkowy trak (po lewej) i lokomotywa spalinowa dwuosiowa WLs50 z wagonem kolebą wyprodukowana w 1970 roku (po prawej).

Industriada - Ustroń - trak Ustroń - Industriada - lokomotywa

Mecz KS Kuźnia Ustroń kontra KKS Spójnia Zebrzydowice

Jak już wspomniałam, zamiast zostać do godziny 18 na Industriadzie i oglądać pokaz legend polskiej motoryzacji, Bolek zaciągnął mnie na 17 na mecz lokalnych drużyn. Chłopakom się chyba już nie chciało- była to ostatnia kolejka w sezonie. Wykopali wynik 1:1. Wśród kibiców byli chyba tylko członkowie rodzin zawodników i my, bo reszta brała udział w Industriadzie.

Jako kobieta miałam wstęp za darmo, Bolek musiał zapłacić cegiełkę w wysokości 5 zł. Najlepsze jednak było to, że mężuś czytał wcześniej o stadionie i kiedy przyszliśmy na miejsce, przeżył wielkie rozczarowanie. Ponoć miało być 1300 miejsc siedzących z czego 500 zadaszonych. Ponoć, bo budowa chyba wciąż jest w planach. Na miejscu zastaliśmy kawałek sztucznej murawy i ani jednego krzesełka.

Ustroń - mecz

Mecz KS Kuźnia Ustroń kontra KKS Spójnia Zebrzydowice (E).

Powrót do domu – Ustroń –> Wisła –> Kraków

W niedzielę po 10 wracaliśmy do domu. Nie udaliśmy się tam jednak bezpośrednio, bo byłaby to strata czasu. Przecież po drodze można jeszcze coś zobaczyć.

Kościół ewangelicki ap. Jakuba Starszego w Ustroniu

Najpierw chcieliśmy rzucić okiem na kościół ewangelicki ap. Jakuba Starszego w Ustroniu. Wybudowany został w latach 1835-38. Niestety obejrzeliśmy go tylko z zewnątrz, bo akurat trafiliśmy na nabożeństwo i nie chcieliśmy przeszkadzać.

Jak już wcześniej wspomniałam w połowie XVII wieku na Śląsku zaczęto prześladować ewangelików (i nie tylko- był to okres kontrreformacji). Odebrano im wtedy drewnianą świątynię, a swoje nabożeństwa musieli odprawiać po kryjomu w lesie na Równicy. W 1709 roku luteranie z trudem uzyskali pozwolenie na budowę świątyni w Cieszynie. Dopiero po ogłoszeniu patentu tolerancyjnego w 1781 roku sytuacja uległa zmianie i zaczęły powstawać kolejne kościoły ewangelickie. Tak też w Ustroniu najpierw wybudowano drewniany kościół, żeby w 1835 roku położyć kamień węgielny pod obecną murowaną świątynię.

Ustroń - kościół ewangelicki

Ustroń – kościół ewangelicki ap. Jakuba Starszego (E).

Kościół p.w. św. Anny

Ostatnim miejscem, do którego wybieraliśmy się w Ustroniu, był położony nieco bardziej z boku drewniany kościół p.w. św. Anny z 1769 roku. Przy kościele znajduje się znacznie starszy, bo około 600-letni cmentarz i dzwonnica. W ołtarzu św. Anna Samotrzeć z Maryją i Dzieciątkiem Jezus- obraz z 1704 roku. Na lewo od ołtarza rokokowa ambona.

Sama świątynia jest nie duża i urokliwa. Jednak drewniane kościoły mają jakąś taką atmosferę, której brakuje wielu murowanym.

Ustroń - drewniany kościół p.w. św. Anny

Ustroń – drewniany kościół p.w. św. Anny (E).

Ustroń - kościół św. Anny Ustroń - dzwonnica przy kościele św. Anny

Ustroń - kościół św. Anny - ołtarz Ustroń - kośćciół św. Anny ambona


Po wyjeździe z Ustronia udaliśmy się do Wisły.

Rodzinna miejscowość Adama Małysza nie jest duża, ale znajduje się w niej trochę ciekawych miejsc. Nam niestety czas pozwolił jedynie na zjedzenie obiadu i obejrzenie skoczni. Musieliśmy koniecznie dotrzeć przed 18 do Krakowa, bo przecież było Euro 2016 i mecze Polska:Irlandia i Niemcy:Ukraina.

Oczywiście znowu nie jechaliśmy prosto do celu, tylko zboczyliśmy z głównej drogi, żeby dosłownie „rzucić okiem” na Rezydencję-Zamek Prezydenta RP. Powstała ona w miejscu modrzewiowego zameczku myśliwskiego Habsburgów dla prezydenta Ignacego Mościckiego. Początkowo stary budynek miał zostać odrestaurowany, ale w niewyjaśnionych okolicznościach spłonął i tak w latach 1928-31 powstał nowy, murowany zameczek. Obecnie kolejnymi gospodarzami są aktualni prezydenci (w czasie naszej bytności w 2016 roku- Andrzej Duda). Rezydencję można zwiedzać, ale nie tak sobie kiedykolwiek bądź- dokładny opis warunków na stronie http://www.zamekwisla.pl/pl/node/25. Jest tam też restauracja. My jedynie skorzystaliśmy z toalety.

Rezydencja-Zamek Prezydenta RP w Wiśle (E).

No i w końcu Skocznia im. Adama Małysza Wisła Malinka.

Pierwsza skocznia w Wiśle została wybudowana w 1933 roku. Jej konstrukcja była w całości drewniana. Później ją rozbudowywano, ale dopiero dzięki zwycięstwom Adama Małysza pomyślano o wybudowaniu bardziej współczesnego obiektu, który nazwano imieniem bohatera. Obiekt został oddany do użytku w 2008 roku. Pierwszy konkurs indywidualny Pucharu Świata odbył się tu 9 stycznia 2013 roku.

Oczywiście skocznię można zwiedzać. Na górę wyjeżdża się na wyciągu, a potem można jeszcze wyjść na wieżę (standardowo za dodatkową opłatą).

To by było na tyle.

Może jeszcze dodam dla uwiecznienia tej chwili- jak przyjechaliśmy do Krakowa, to w meczu Polska:Irlandia na Euro 2016 świętowaliśmy nasze zwycięstwo 1:0.

2 odpowiedzi na „Ustroń k. Wisły- co warto zobaczyć

  1. Czytelniczka pisze:

    Dot. kościoła p.w. Chrystusa Króla Wszechświata w Ustroniu. W kościele, po prawej stronie ołtarza, znajduje się piękny obraz Matki Bożej, trzymającej na kolanach małego Jezuska. Całość okalają pęki róż. Zdjęcie, które zamieściła autorka tego artykułu nie oddaje rzeczywistego piękna oryginału obrazu, ponieważ wystąpiły zacienienia na twarzach Matki Bożej i Jezusa, co wpływa na niekorzyść. To wskazuje na brak zdolności fotograficznych lub nienajlepszą jakość aparatu. Pani wypowiedź na temat tego obrazu jest kompletnie nie na miejscu, choćby w stosunku do autora, oraz osób, które widziały obraz i były nim zachwycone. Pozdrawiam.

    • ewa pisze:

      Ma Pani prawo być zachwycona obrazem, a ja mam prawo uważać, że jest paskudny. Tak to już jest ze sztuką. Autor powinien zdawać sobie sprawę z faktu, że nie w każdego gust utrafi. Zachęcam każdego do obejrzenia obrazu osobiście, żeby „mój brak zdolności fotograficznych i słaba jakość aparatu” nie wpłynęły niekorzystnie na czyjąś opinię. Dla mnie obraz jest zbyt jaskrawy, a róże przeładowane niczym w baroku. Ale ja kocham prostotę. Przepraszam, jeśli mój komentarz był zbyt ostry i kogoś obraził, ale zdania i tak nie zmienię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *