Krówki

Postanowiłam sprawdzić, jak zrobić domowe krówki po wizycie w Zamościu. W mieście tym znajduje się manufaktura słodyczy Tęcza, w której to właśnie można kupić między innymi ręcznie robione krówki. Koszt 10 zł za opakowanie 150 g (czyli ponad 60 zł za kg). Faktycznie robią niezłe, ale cena mnie powaliła. Do czasu jednak, jak spróbowałam zrobić te słodkie pyszności sama. Trzeba trochę chęci i cierpliwości. Znacznie łatwiej i szybciej iść do sklepu i kupić gotowy produkt. Ale to chyba dotyczy wszystkich potraw.

krówki

Połowa porcji, która mi wyszła z podanych składników. Reszta zdążyła wylądować w naszych brzuchach, zanim zrobiłam zdjęcie (E).

Krówki – składniki:
-szklanka wysokoprocentowej słodkiej śmietanki;
-szklanka cukru (3/4 zwykłego i 1/4 waniliowego);
-można też zamiast śmietanki użyć mleka i masła (szklanka mleka i 1/4 kostki tłuszczu), ale nie polecam, bo wychodzą mniej smaczne.

Krówki – wykonanie

W zależności od tego, czy chcecie kruche, czy ciągutki, przygotowuje się je w różny sposób. Ja uwielbiam kruche, więc takie naumiałam się robić. Będę co prawda musiała kiedyś spróbować ciągutek, bo Bolek je woli, ale na razie wystarczyło mi eksperymentowania. Żeby zrobić krówki kruche trzeba wrzucić składniki do rondelka, bądź wylać je na patelnie, a następnie przez około godzinę gotować na małej mocy, aż odpowiednio zgęstnieją. Jeśli nie chcecie osiwieć stojąc i mieszając słodką masę cały czas przez ponad 60 minut- radzę skorzystać z naczynia pokrytego teflonem lub czymkolwiek nieprzywierającym. Po uzyskaniu konsystencji i koloru gęstego karmelu wylewacie masę do wcześniej przygotowanego naczynia wysmarowanego masłem lub wyłożonego papierem pergaminowym. Po schłodzeniu w lodówce kroicie w kostkę. I to mniej więcej tyle.

Cała trudność polega na tym, że gęstnienie masy trwa i trwa, a jeśli zlejecie ją w nieodpowiednim momencie, to nie uzyskacie odpowiedniej konsystencji. Otrzymacie albo kleiste, twarde coś, co ciężko ugryźć, albo kruchy, ale twardy blok o lekko „przypieczonym” smaku. Są różne opisy, kiedy należy zlać masę. Niektórzy doradzają wylanie kropli na talerzyk i sprawdzenie, czy zastyga, ale nie jest to jak dla mnie precyzyjne. Ja zlewam, jak na powierzchni mojej masy robi się krucha powłoka, a pod spodem jest gęsty (lekko płynny) „karmel”, co widać po zamieszaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *