Torty

Poniżej przedstawię tylko i aż dwa przepisy na torty. Dlaczego te dwa i nie więcej? Bo są najlepsze i dlatego bo najczęściej je robię. Bo jeden jest dla dzieci, a drugi dla dorosłych i to wypełnia listę potrzeb.

Obydwa torty są na masie maślano-jajecznej. Może kiedyś się przekonam do śmietanowej, ze względu na mojego męża, ale to jeszcze nie teraz. Na śmietanie robię lody i kawę mrożoną.

Torty – dobre rady

Sekretem dobrego tortu jest odpowiednie utarcie masła. Stanowczo masła- żadnej margaryny. Masa na margarynie śmierdzi, niezależnie od tego, jak długo będziecie ją ucierać. Aby dobrze utrzeć masło, należy się zaopatrzyć w makutrę (glinianą misę z rowkami) i drewnianą pałkę. Tak, wiem, teraz w modzie są miksery. Ale mówimy o prawdziwym, dobrym torcie, jakiego nie powstydziłaby się prababcia. Masa wykonana w całości mikserem zawsze będzie podjeżdżać masłowato.

Deser / tort jesienny

Dlaczego jesienny? Bo w skład wchodzą jabłka. A jabłek mamy dużo. Sama mam kawałek sadu, a Bolek w ogóle robi w „przemyśle jabłkowym”.

Super torcik dla dzieci. Bez alkoholu i nawet piec nie trzeba. Jedyna trudność, to ubić jaja na parze (chociaż właściwszym określeniem byłoby w kąpieli wodnej). Ale o wykonaniu zaraz.

Torty - deser jesienny

Deser / tort jesienny w wersji walentynkowej (E).

Dobra rada– torcik jest lepszy, jeśli przygotuje się go kilka godzin przed podaniem tak, żeby biszkopty zdążyły nasiąknąć od masy. Ja w ogóle przygotowuję go dzień wcześniej późnym wieczorem i chowam do lodówki. Inaczej nie miałby szans doczekać aż biszkopty nawilgną.

Składniki na małą tortownicę (20-22 cm):

-paczka biszkoptów okrągłych (pisałam, że nie trzeba piec);
-1 kostka masła (żadnej margaryny);
-4 jajka (całe);
-2/3 lub 3/4 szklanki cukru (w zależności od preferencji);
-4-5 średnich jabłek (obrać i zetrzeć na grubych oczkach);
-opakowanie galaretki- czerwona wygląda najładniej, może być zielona, byle nie żółta, bo kolor zleje się z masą (rozpuścić).

Wykonanie:

Masło utrzeć w makutrze (5-10 minut).
Radzę wcześniej wyjąć je z lodówki, żeby się ociepliło i zmiękło, bo z twardym będzie ciężko.

Jaja ubić z cukrem na parze.
Do 2,5-3 litrowego garnka wsypujemy cukier i wbijamy całe jaja (+szczypta soli). Do garnka o większej średnicy nalewamy letnią wodę tak, żeby ten z jajami pływał. Stawiamy wszystko na kuchence, podłączmy gaz, prąd czy co tam mamy i zaczynamy ubijać mikserem. Jaja rosną, rosną, a my cały czas je ubijamy, aż zaczną opadać. W międzyczasie woda powinna się zagotować- wtedy wyłączamy palnik/płytę. Ubite jajka (oczywiście w garnku) przenosimy do wcześniej nalanej zimnej wody i dalej machamy mikserem aż wystygną.
Cukier dajemy w zależności od preferencji (wolimy bardziej, czy mniej słodkie ciasta). Ponadto w zależności od jabłek- jak mamy słodkie, to potrzeba mniej cukru.

Ubite jajka połączyć z masłem. Oczywiście ucierając wszystko razem w makutrze na jednolitą masę.

Dodać jabłka i wymieszać. Jabłka należy wcześniej obrać i zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Tuż przed dodaniem do masy odcisnąć z soku (który można potem wypić- jest lepszy niż ten z kartonu).

Formę wyłożyć biszkoptami, przykryć połową masy, a następnie nałożyć drugą warstwę biszkoptów i resztę masy, którą należy wygładzić i dokładnie wyrównać do brzegów. Wszystko zalać rozpuszczoną i ostudzoną galaretką. Włożyć do lodówki.

Torcik jesienny (na wierzchu udekorowany borówką amerykańską- zamrożone borówki układam na wierzchu masy i zalewam galaretką- borówki nie tracą kształtu po rozmrożeniu, a galaretka szybciej zastyga) (E).


Tort Węgierski / Wiedeński

Nie pytajcie się mnie jak ten tort się na prawdę nazywa, bo nie wiem. Jest czekoladowy, mocno pijany, z wiśniami i orzechami, czyli wszystko co najlepsze 🙂

Zdjęcie załączę dopiero w listopadzie, bo robię ten przysmak raz w roku na mamy imieniny, a poprzedniego niestety nie uwieczniłam 🙁

Najpierw biszkopt- czekoladowy z 5 jaj.

-5 jaj,
-4 łyżki mąki,
-1,5-2 łyżki kakao,
-5 łyżek cukru (chyba, że wolicie słodszy, to 6).

Ubić pianę z białek na sztywno, dorzucać kolejno: cukier, żółtka, mąkę i kakao.
Piec aż odejdzie od brzegów tortownicy.

A teraz masa- też czekoladowa.

-3 kostki masła,
-6-8 jaj (małych 8, dużych wystarczy 6- im więcej jaj, tym rzadsza masa),
-100 ml spirytusu,
-wiśnie (przy braku wiśni mogą być rodzynki, ale to nie to samo) 3-5 dni wcześniej zalane wódką- słoiczek 300 ml (w oryginalnym przepisie do moczenia wiśni był spirytus, ale wychodziły za gorzkie),
-1 czekolada gorzka- posiekać,
-25 dag orzechów laskowych (posiekać i uprażyć w piekarniku),
-2-3 łyżki kakao,
-1 szklanka cukru.

Masło i kakao utrzeć w makutrze. Wlać spirytus powoli ucierając, aż cały się wchłonie.
Jaja z cukrem ubić na parze*, ostudzić i połączyć (powoli wlewając) z masłem.
Dodać odsączone wiśnie, posiekaną czekoladę i orzechy. Wszystko razem wymieszać.

Biszkopt nasączyć przy użyciu wódki z sokiem z odsączonych wiśni. Masę wyłożyć na biszkopt w postaci kopułki. Zalać polewą czekoladową lub rozpuszczoną czekoladą (najlepiej gorzką). Można tak zostawić lub dowolnie udekorować- wiśniami, orzechami, bitą śmietaną, kupnymi ozdobami- w zależności od inwencji twórczej autora.

*Ubijanie jaj na parze. Do minimum 4 litrowego garnka wsypujemy cukier i wbijamy całe jaja (+szczypta soli). Do garnka o większej średnicy nalewamy letnią wodę tak, żeby ten z jajami pływał. Stawiamy wszystko na kuchence, podłączmy i zaczynamy ubijać mikserem. Jaja rosną, rosną, a my cały czas je ubijamy, aż zaczną opadać. W międzyczasie woda powinna się zagotować- wtedy wyłączamy kuchenkę. Ubite jajka (oczywiście w garnku) przenosimy do wcześniej nalanej zimnej wody i dalej machamy mikserem aż wystygną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *